Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
seria niefortunnych zdarzeń

guestbook
add * look

the past
2008
Wrzesień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2007
Grudzień
Maj
Kwiecień
2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec


my links
moja biżu
moje zdjęcia
.:inni:.
Emjoot
SiS
rutek
Waldemar
Islandia
Videl
Mafef
.:komiks w sieci:.
GOTH (or not?)
umarlaki


Layout by Cassia
for Layout4you

seria niefortunnych zdarzeń

wstałam wcześniej, żeby móc się spakować i dogadać konkretniej z K. przy okazji dowiedziałam się, że właśnie rozpoczyna szukanie noclegu. hm. miło. szkoda tylko, że dopiero teraz. mimo, że dobry spontan nie jest zły (;
tak więc przyjechał po mnie i pojechaliśmy w góry. konkretniej była to Kamesznica koło Milówki. gdy tylko wyjechaliśmy poza Cieszyn, K oznajmił lekko zmieszany, że tak w sumie, to on nie bardzo pamięta jak się tam jedzie, bo dawno tam nie był. ok, więc jedziemy w ciemno. jednak jakoś dojechaliśmy, a widoki i pogoda mnie zabiły. skoro byliśmy w pobliżu odwiedziliśmy rodzinę K. wypiłam kawę, po której nie wiedząc czemu miałam rozcharatane podniebienie [fusy? o_O].. wyszliśmy. pojechaliśmy dalej. i tu zaczęły się kolejne schody, bo o ile z początku chmury miały postać śnieżnobiałej bitej śmietany rozlanej po błekitnym obrusie, o tyle teraz wyglądały jakby ktoś do owej śmietany dorzucił pyłu i rozmazał po całym obrusie. kupa. zaczęło padać. ze zdjęć też kupa. z noclegu też bo w końcu nawet nie szukaliśmy nic na miejscu. co i tak, jak się okazało nie miały sensu, skoro pogoda tak diametralnie się zmieniła.
droga do Cieszyna ciągnęła się niemiłosiernie. już nie wiem czy to bardziej przez nasze milczenie czy dwa kombajny, które wlokły się przed nami przez kilka kilometrów - jeden po drugim...
nie chciałam kończyć tego dnia w taki sposób. K chyba też nie, więc nie rozstawaliśmy się aż do północy. z nadwyżką.
przejdźmy do sedna sprawy...
byłam zła. byłam nawet wściekła. teraz kompletnie nie wiem co mam myśleć, co mam robić. z każdą chwilą wiem coraz mniej, a już najmniej wiem, czy po wczorajszej nocy nadal jestem stuprocentowym singlem. dlaczego więc miałabym być zła, skoro o K nawijałam prawie każdemu, kto mial choć trochę sił, żeby słuchać w kółko o tym samym? kompletnie nie wiedziałam co w nim widzę, a jednak przysłonił mi wszystko... a teraz... wczoraj jeszcze wiedziałam jak to wszystko sklecić. dziś, jak już pisałam - nie wiem. muszę pogadać z kimś w cztery oczy. z kimś, kto mnie zrozumie. tylko kto mnie zrozumie, skoro ja sama siebie nie rozumiem?
jedna połowa mnie ciągnie, żeby go dziś za wszelką cenę zobaczyć, a druga nejchętniej zerwałaby całą znajomość..
====
...kilka godzin później...
uświadomiłam sobie - cholernie chciałam go zobaczyć. nadal chcę. ale dziś już chyba nie da rady....
niech to wszystko się w końcu wyjaśni, zanim kompletnie zwariuję.. czy już nie dostatecznie długo?...
====
btw. kolejnym niefortunnym zdarzeniem jest wyjazd do Krakowa zarówno jak i na wioskę. pierwszy odpadł, drugi przesunięty.

m. 13/08/2006 19:57:41 [Powrót] Komentuj



no no no :) cos sie kroi ;P
videl 14/08/2006 14:09:12
| brak www IP: 83.5.19.105

A mi tutaj czymś niezwyczajnym pachnie :)..

Love is in the air.. ;)
Islandia 14/08/2006 08:28:02
| brak www IP: 83.28.238.199