Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
tytuł całkiem standardowy, czyli totalnie bez pomysłu.

guestbook
add * look

the past
2008
Wrzesień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2007
Grudzień
Maj
Kwiecień
2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec


my links
moja biżu
moje zdjęcia
.:inni:.
Emjoot
SiS
rutek
Waldemar
Islandia
Videl
Mafef
.:komiks w sieci:.
GOTH (or not?)
umarlaki


Layout by Cassia
for Layout4you

tytuł całkiem standardowy, czyli totalnie bez pomysłu.

tyle tu miałam do napisania. każdego dnia przypominałam sobie o zajrzeniu tu i za każdym razem zapominałam..

30 kwietnia w środę zamiast iść do pracy wsiadłam w autobus i tyle mnie widzieli. zgodnie z twierdzeniem M "prawdziwych przyjaciół poznaje się w Kielcach" - wybyłam. nie udało się morze, nie udała się cała reszta, to chociaż Kielce się udały. a przynajmniej sam wyjazd. z pogodą było już trochę gorzej - współlokatorki sis obraziły się za to, że przyjeżdżam kiedy mnie nie będzie, więc za karę przepowiedziały mi deszcz i.. niestety przepowiednia się spełniła. ale mimo to przeżyłam.
ale od początku.
połączenia były kiepskie, więc jedyne co zostało to autobus. droższy, ale jednak podróż w komforcie, więc narzekać nie mogłam. jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy wśród osób wsiadających w następnym mieście zobaczyłam S. taka tam sobie S, z przedszkola, komunii, gimnazjum i liceum. kontakty nasze w pewnym czasie tak się osłabiły [o ile kiedykolwiek były częstsze], że nawet nie bardzo mówiłyśmy sobie 'cześć'. tak więc sama nie wiedząc, czy S chce tego kontaktu [i po trochę z obawy przed pytaniem dlaczego nie zaakceptowałam jej zaproszenia na naszą-klasę (ahh ta nasza klasa..) ] odwróciłam głowę w stronę okna, jakby jej nie widząc i tak minęła połowa podróży. w Kc na postoju ktoś kładzie mi rękę na ramieniu, odwracam się i widzę wielki uśmiech S i pytanie "czemu się nie przywitałaś?". no tak, wyszłam na buraka. pozostało mi tylko roześmianie się i odpowiedź z udawanym zdziwieniem, że nie wiedziałam, że to ona. trochę więc skrępowana zaczęłam rozmowę z nią na tym postoju i resztę podróży spędziłyśmy już razem. myślałam, że w te kilka godzin umrę w jej towarzystwie, a tu proszę - całkiem miło się rozmawiało, nawet wracać miałyśmy razem, ale jednak S wracała dwa dni później.
z PKSu odebrał mnie M. rozstałam się więc z S i poszliśmy do niego. jak wspaniale było znaleźć się znów tam. iść Sienkiewką obok M i śmiać się ze wszystkiego.
cała środa i czwartek minęły dość spokojnie. małe podsumowanie:
zdjęć nie będzie - brzydka pogoda.
potańczyć nie pójdziemy - nie ma kiedy.
rekompensatą miała być piątkowa impreza. no i była. na pokój ok 23mkw przypadło siedemnaście osób i pies. sympatycznie. mimo dość drętwego [w moim przypadku] początku, cała impreza potoczyła się całkiem pozytywnie. mniej pozytywne było sprzątanie po tych siedemnastu osobach. ale i to dało radę. coś jednak ze mną nie tak. standardowo kupiłam trzy piwa, a skończyłam tylko na dwóch.
w sobotę miałam iść z chłopakami potańczyć. skończyło się na wypadzie na pizzę, bo wlot był za drogi. położyłam się więc o kilka godzin wcześniej, niż to było planowane. trudno.
w ostatni dzień mojego pobytu w Kielcach pogoda zachowała się dokładnie tak jak mój nastrój. było ciepło i rześko, ale mokro i ponuro. ogółem nie zachęcająco do życia. jeszcze przed wyjazdem skoczyłam do M po Usagiego. droga w obie strony wyglądała tak samo - w niedzielne poranek garstka ludzi i żadnej przyjaznej twarzy wokół i tylko ja ze spuszczoną w dół głową. samotność w dużych miastach jest odczuwalna znacznie bardziej, żadna to nowość. a tego dnia czułam się wybitnie samotna. a przecież jest SiS, jest M i cała reszta. no tak, ale oni tutaj mają siebie, zostają tu. no może poza M, który też tego dnia wyjeżdżał. ale to co innego, bo on ma tak gdzie jedzie swoją drugą połowę. a ja? wrócę do siebie, do domu.. do pracy, do starych zmartwień. jedyne co na mnie czeka to szara rzeczywistość. ale cóż to..

nie było jednak tak fantastycznie jak miało być. choć nie było źle. gdyby inne plany wypaliły wypoczęłabym lepiej, w pełni na to zasługuję.

---

w poniedziałek postanowiłam spotkać się z K. chciałam w końcu obejrzeć Taxidermię, a przecież po to K ją ściągał. zabrałam więc to trzecie piwo, które mi z Kielc zostało, wrzuciłam do torebki razem z resztą. pierwszy raz w życiu też przełożyłam z kieszeni do torebki odtwarzacz mp3. podziękować psu mogę za to, że torebka mi upadła i zamiast upajać się piwem upoiłam nim telefon, portfel, papierosy i ten cholerny odtwarzacz. działa na szczęście, ale cóż z tego, skoro całkiem nówkę gwarancję mogę potargać w strzępy? z telefonu piwo się wylewało. stary poczciwy cegłofon modelu 3100 - mocna głowa. też przeżył.
kolejny przypadek tak rzadko opisywanego tutaj przeze mnie pecha i bądź co bądź - bezmyślności. no cóż.
i tak kupiłam sobie nowy telefon. i bardzo dobrze, należał mi się, ot co!

a teraz właśnie czekam na wieczór. mam zamiar się wybawić tak bardzo, jak to tylko będzie możliwe.
w pewnym momencie nie wytrzymałam natłoku wszystkich myśli. coś we mnie pękło i .. zaczęłam płakać. przez wiele miesięcy sobie na to nie pozwalałam. bo różnie bywało - i lepiej i gorzej. nie chciałam się załamywać jeszcze bardziej. ale tamtej jednej nocy długo przed zaśnięciem płakałam. płakałam wyrzucając z siebie to, co siedziało we mnie tak długo. takie jakby oczyszczenie. jeszcze na początku następnego dnia byłam przybita, ale w końcu poczułam ulgę i zaczęłam się nawet śmiać. teraz wszystko trzeba jeszcze przypieczętować dzisiejszym wieczorem. wieczorem z A, żubrem i Panopem.
i tyle.

m. 9/05/2008 16:47:41 [Powrót] Komentuj



hmm czasem dobrze jest poplakac... doskonale cie rozumiem ;)
i szkoda troche ze twoj pobyt sie nie bardzo udal.. ja bym sie wsciekla na twoim miejscu ;)no ale przeciez zawsze moglo byc gorzej ;)
videl 10/05/2008 22:32:57
| brak www IP: 80.60.77.208