Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
mała przerwa z uśmiechami?

guestbook
add * look

the past
2008
Wrzesień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2007
Grudzień
Maj
Kwiecień
2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec


my links
moja biżu
moje zdjęcia
.:inni:.
Emjoot
SiS
rutek
Waldemar
Islandia
Videl
Mafef
.:komiks w sieci:.
GOTH (or not?)
umarlaki


Layout by Cassia
for Layout4you

mała przerwa z uśmiechami?

I tak oto cudowny zapas mojego zajebiście pozytywnego nastawienia i dobrego humoru niespodziewanie się wyczerpał. A zbierać się będzie raczej dość długo [chyba, że stanie się cud, choć ja już w cuda dawno nie wierzę ..].. Święta prawda - jak coś się wali, to wali się potem wszystko.. wystarczył jeden klocek domina, żeby poprzewracała się reszta. I ona się tak przewraca, aż ktoś jej nie zatrzyma.. Nikt nie zatrzyma. O takie rzeczy od dawna muszę się starać sama.
Z Ojcem kolejny raz się pokłóciłam. Tak, była to moja wina. Umiem się przyznać. Zjebałam. I nie tylko to. Zjebałam chyba wszystko co się dało. Nie, mój świat jeszcze nie runął. Dopiero zaczyna się sypać, a to różnica.
A więc pokłóciłam się z nim. Idiotka. Nie umiem zadbać o siebie, a co dopiero o ludzi wokół mnie. Zostałam sama. Teraz, tu. Sama. Mogę się wreszcie wypłakać do woli. Nad beznadziejnością mojego życia.
To nie jest tak, że tu koleżanki, tam piwo, tam jakaś impreza, kac, wspomnienia, czasem coś pozytywnego w szkole, a potem nagle jednego dnia spieprzy się szkoła, stułkę talerz, ominie mnie impreza, a kumpela powie coś, co odbiorę jak obrazę i świat się wali, bo tu ta pała, tu talerz już trzeci w tym tygodniu, kiedy mamy środę, tu wieczór spędzony w domu, a tu kumpela i och i ach. To zupełnie inaczej. A może to tylko mi się tak wydaje? Wątpię..
Ktoś zapyta - co się właściwie do cholery stało, że ja tak narzekam..?! .. A czy to ważne? Mogę odpowiedzieć, albo i nie. W końcu to mój pamiętnik. Nikomu nie kazałam tu wchodzić, a tym bardziej czytać tego, co roi się w mojej głowie.
A więc co? Szkoła? Dom? Koleżanki?.. no tak.. ale to tylko namiastka całego gówna, w jakim tkwię po uszy odkąd przyszłam na ten równie zasrany[choć momentami tak piękny w całej swojej beznadziejności] świat..
Szkoła to już chyba temat, na który nie warto napominać [i który, jakby nie było został wyczerpany przez trzynastki z innych blogów]. Jest chujowo. A nawet bardzo. Nie wiem jak z tego wyjdę.. Bo jestem chyba zbyt głupia, żeby pojąć, co mnie czeka, żeby wziąć się w reszcie w garść.. Dom? Przecież już pisałam. Nie będę tu nalatywała na Ojca, bo nikt go tu nie zna. Co powiem? Powiem tyran i każdy pomyśli jak ja to nie mam źle, przy czym nikomu może nie przyjść do głowy, że cała zasrana wina leży po mojej stronie i to ja wyolbrzymiam.. Wiesz.. nawet ja nie jestem w stanie odpowiedzieć, kto tu ma więcej racji- ja, czy On, więc po co to rozgrzebywać? Cała reszta? Może jestem przewrażliwiona, ale nie głupia. Chcę szczerości zawsze i wszędzie.
I co? Też mi powody.. pewnie. Gdybym miała takie problemy.. Pomarzyć mogę. Wyszłabym wtedy z domu. Może w zwykłych spodniach z papierosem. Odwiedziłabym wtedy dawno nie widzianych ludzi. Może po zmroku wybiegłabym w dresach i biegłabym, aż by mi nogi z dupy wyleciały. Byleby wyluzować. Jednak nie robię tego. Siedzę sama przed komputerem. Dlaczego zostałam w domu? Jeżeli aktualnie nie muszę się uczyć i nie czuję się źle odpowiedź może być tylko jedna: tak, to wróciło. Dostałam ataku. Popatrzysz i powiesz - lekki przecież. Prawie nic nie widać. Ale teraz z kolei ja zapytam - i co z tego, że prawie nic nie widać?! Czy mnie to choć trochę obchodzi? NIE! Właśnie, że mnie to kurwa nie obchodzi! Nic a nic! Bo to jest! To we mnie tkwi i mnie niszczy z każdą chwilą, kiedy się zjawia. Ja to widzę! Ja to czuję! Ja cierpię! Dlaczego nie mogę żyć normalnie? Głupie pytanie, wiem. Po prostu miałam pecha. Jak zresztą w całe moje życie. Trafiło na mnie… Proste.
To jest jak toksyczna przyjaźń. Gdy jedna strona bierze, niszcząc drugą, która wciąż daje. Niestety jestem tą drugą. Zawsze.
Ktoś powiedział, że nie pamięta jak to jest być zdrowym. Fajnie.. ja to nigdy nie wiedziałam..
Zanudzam? Możliwe.. mogłabym tak jeszcze godzinami, ale jestem głodna. Nikomu zresztą nie kazałam tego czytać. Tylko dlaczego zamieniłam mój prawdziwy pamiętnik na takie internetowe gówno? Przecież nikt mi przez to bardziej nie pomoże.. Nie wiem..

m. 12/04/2006 20:04:22 [Powrót] Komentuj



A skąd wiesz, że nie pomoże?
Niespodzianki lubią się przytrafiać niespodziewanie..
Islandia 25/04/2006 18:49:12
| brak www IP: 83.28.222.115

Buziaczki ode mnie - po raz kolejny Ci powtorze, ze wszystko bedzie ok! WIERZ MI!!!!
Emjoocik :) 13/04/2006 19:10:03
| brak www IP: 62.121.92.250